czwartek, 31 stycznia 2013

sezon na mandarynki 3



3. 





Przed przyjściem ojca obejrzałam dzisiaj reportaż o paleniu papierosów. Jak tak dalej pójdzie i będę palić paczkę papierochów dziennie to umrę za 5 lat + wydam przez te 5 lat 19 tysięcy 710 złotych. Mało korzystne, szczególnie ta druga opcja. Wychodzę z chaty i nie zapalę ani jednego papierocha. Ani jednego, nawet najmniejszego buszka. Gdzieby tu się udać, aby nie zajarać i nie spotkać kogoś kogo się nie lubi lub nie chcę się widzieć. Takie miejsce publiczne w Bydgoszczy nie istnieje, więc dzwonię do Kamy. Chcę iść do niej. Starzy nie palą, ona też nie. Uwielbiam jej rodziców, a brata Błażeja jeszcze bardziej. No a Kama jest moją przyjaciółką. Na pewno chcę opowiedzieć mi o szalonej nocy z Marcinkiem. Dzwonie.
- Cześć, co robisz? gdzie jesteś?
- w chacie.
- Mogę wpaść? Pogadamy o imprezie.
- Wpadaj.
- Co Ty jesteś wkurwiona na coś czy co? Masz głos jakbyś nie srała trzy dni.
- Opowiem jak przyjdziesz.

Coś się stało. Marcin ją olał. Jestem pewna w 3934949903 %. Wchodzę do jej domu, otwiera tata. Jak zawsze uśmiechnięty, nigdy nie przywitał mnie w wytartym, brudnym tshercie i dresach, a co gorsza kalesonach albo w samych majtaskach. Nawet w domu schludnie i fajnie ubrany. Facet z klasą. Zaprowadził mnie do pokoju Kamili i powiedział mi na ucho „ona nie ma coś dzisiaj humoru. Wiem, że Ty ją potrafisz rozweselić, zrób wszystko co w Twojej mocy!” Uśmiechnął się i poszedł w kierunku swoich drzwi. Chciałam mu się rzucić na szyję i powiedzieć : „Zaadoptuj mnie jak najszybciej!” Wchodzę do Kamy a tam: syf jak nigdy, dwulitrowe lody waniliowo-truskawkowe na biurku, stos zwiniętych chusteczek na podłodze, niepomalowana Kama. Coś złego się dzieje.

- ej co jest?! - pytam
- Nienawidzę facetów. Nienawidzę Marcina. Niech wszyscy zginą marnie w piekle kurwa. Najlepiej na miejscówce przy Stalinie. NIENAWIDZĘ, NIENAWIDZĘ, NIENAWIDZĘ!!!
- olał Cię?
- Lepiej. Po Twoim telefonie poświrował trochę, mizialiśmy się i w ogóle. Po czym stwierdził: „W sumie to możesz już spierdalać, tylko nie pisz mi nic na fejsie, bo Magda się wkurwi.”
Wyobrażam sobie jak mówi to zdanie. Cały golutki... ale z kapelusikiem na głowie. Chciałam się zaśmiać, ale nie można. W takich chwilach śmiech nie jest wskazany. Ale kusi mnie, aby zapytać czy miał na sobie kapelusik.
- Wiesz jakie jest moje zdanie o Marcinie? Nie powinnaś w ogóle się z nim interesować. Ale nie będę Ci mamczyć. Stało się i tyle. A jak Ty na to zareagowałaś w ogóle?
- Spojrzałam na niego z nienawiścią i trzasnęłam drzwiami. Byłam w takim szoku, że nawet nie umiałam nic obraźliwego mu powiedzieć. Wchodzę na fejsa. Sprawdzam jego profil, a u góry komunikat "dodaj do znajomych". Jeszcze na koniec wyjebał mnie ze znajomych. JA PIERDOLE CO ZA KUTAS! - mówiła to, prężnie gestykulując. Zawsze to robi gdy jest mega wkurzona.
- Jeszcze z tą Magdą. W ogóle kto to jest? Jest dla niego ktoś z kim się liczy, komu nie zrobił krzywdy? Nie wierzę w to. Ta Magda musi być nieźle pojebana, jeśli mu we wszystko wierzy.
- Nic mi nie mów. Pewnie też jakaś tępa dzida. I wyjebał ze znajomych?! Rozumiesz to?!
- Nie rozumiem... przecież wiesz, że ja ich nigdy nie zrozumiem. Ani ja, ani Ty.

Przytuliłam ją do siebie i najchętniej w tym momencie poszłabym na stacje po wszystkie kanistry z benzyną, wylała ją pod trzypiętrową chatę Marcina i upuściła zapałkę. Tak samo jak na wszystkich gangsterskich filmach. Wybuchłyby wszystkie Justinowskie ciuszki i zużyte prezerwatywy! Nienawidzę go tak samo bardzo jak ona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz