Naprzeciwko mnie na niebieskich, plastikowych krzesłach, na
dworcu PKP w Bydgoszczy siedzi kobieta. Wygląda na czterdzieści parę lat i
trzyma w rękach zeszyt i długopis - zupełnie tak samo jak ja teraz. Obok niej
leżą dwie torby – jedna w pastelowe kwiaty, a druga z podobizną śpiewającego
Elvisa Presleya. Jeszcze dalej stoi brudna szklanka po kawie. Taka „polska”,
brązowa szklanka – co w każdym polskim domu być powinna. Na dnie została
jeszcze resztka zbitej kawy. Ze szklanki przeniosłam swój wzrok znów na nią.
Patrzę na nią i na tego kogoś z kim rozmawia. Kobieta patrzy na puste przed nią
krzesło wzrokiem pełnym tęsknoty. Rozmawia z kimś, poucza ją. Bardzo ją
kochała, choć popełniła wiele błędów. Opowiada jej o wspomnieniach, o Polsce,
poucza ją. Prowadząc ten monolog zapisuje co drugie zdanie w zeszycie,
powtarzając je jeszcze raz głośno. Mówi spokojnie, łagodnie, ale niekiedy
podniesie głos i mówi „Ty sama siebie tym krzywdzisz!”. Chcę dla niej jak
najlepiej. Ciągle mówi i mówi… ale wokół niej jestem tylko ja i Elvis na
torbie. Spojrzałam jeszcze raz na nią i pomyślałam sobie jak bardzo nie
chciałabym być tak bardzo samotna jak ona.
Samotność w dzisiejszych czasach wydaje się być powszechna.
Obserwując inne pary, słysząc te wszystkie historie o zdradach, rozwodach,
wypalaniu się, aż chcę się kolokwialnie powiedzieć „miłości nie ma.” Istnieje wśród
młodych ludzi jakiś dziwny opór przed uwierzeniem w miłość. Panuje takie
założenie, że jak raz się nie udało to i kolejny raz też się uda. Poddajemy się
bardzo szybko, wpisujemy to w czarne ramy i doszukujemy się na siłę tych złych
stron. Zakochanie się w kimś staje się nie lada wyczynem dla zwykłego
śmiertelnika. Nie chcę się w nic wierzyć, ale nie chcę się być samotnym. Nie ma
rady na to jak zwalczyć strach przed miłością. Świat singli jest już tak wielki,
że niedługo kawalerki staną się najbardziej pożądanymi mieszkaniami. Skoro
młodych samotnych jest tak wiele to prawdopodobnie nasze pokolenie na starość
też będzie singlem. Powstaną wielkie aglomeracje samotnych ludzi, którzy
umierają w swoich pokojach.
Nie chcę rozmawiać tylko ze sobą, nie chcę mieć torby z
Elvisem, a tym bardziej nie chcę chodzić z brudną szklanką po dworcu. Nikt nie
chcę. Samotność to najgorsza rzecz na świecie.
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz