3.
Przed przyjściem ojca obejrzałam dzisiaj
reportaż o paleniu papierosów. Jak tak dalej pójdzie i będę palić paczkę
papierochów dziennie to umrę za 5 lat + wydam przez te 5 lat 19 tysięcy 710
złotych. Mało korzystne, szczególnie ta druga opcja. Wychodzę z chaty i nie
zapalę ani jednego papierocha. Ani jednego, nawet najmniejszego buszka. Gdzieby
tu się udać, aby nie zajarać i nie spotkać kogoś kogo się nie lubi lub nie chcę
się widzieć. Takie miejsce publiczne w Bydgoszczy nie istnieje, więc dzwonię do
Kamy. Chcę iść do niej. Starzy nie palą, ona też nie. Uwielbiam jej rodziców, a
brata Błażeja jeszcze bardziej. No a Kama jest moją przyjaciółką. Na pewno chcę
opowiedzieć mi o szalonej nocy z Marcinkiem. Dzwonie.
- Cześć, co robisz? gdzie jesteś?
- w chacie.
- Mogę wpaść? Pogadamy o imprezie.
- Wpadaj.
- Co Ty jesteś wkurwiona na coś czy co?
Masz głos jakbyś nie srała trzy dni.
- Opowiem jak przyjdziesz.
Coś się stało. Marcin ją olał. Jestem
pewna w 3934949903 %. Wchodzę do jej domu, otwiera tata. Jak zawsze
uśmiechnięty, nigdy nie przywitał mnie w wytartym, brudnym tshercie i dresach,
a co gorsza kalesonach albo w samych majtaskach. Nawet w domu schludnie i
fajnie ubrany. Facet z klasą. Zaprowadził mnie do pokoju Kamili i powiedział mi
na ucho „ona nie ma coś dzisiaj humoru. Wiem, że Ty ją potrafisz rozweselić, zrób
wszystko co w Twojej mocy!” Uśmiechnął się i poszedł w kierunku swoich drzwi.
Chciałam mu się rzucić na szyję i powiedzieć : „Zaadoptuj mnie jak najszybciej!”
Wchodzę do Kamy a tam: syf jak nigdy, dwulitrowe lody waniliowo-truskawkowe na
biurku, stos zwiniętych chusteczek na podłodze, niepomalowana Kama. Coś złego
się dzieje.
- ej co jest?! - pytam
- Nienawidzę facetów. Nienawidzę Marcina.
Niech wszyscy zginą marnie w piekle kurwa. Najlepiej na miejscówce przy
Stalinie. NIENAWIDZĘ, NIENAWIDZĘ, NIENAWIDZĘ!!!
- olał Cię?
- Lepiej. Po Twoim telefonie poświrował
trochę, mizialiśmy się i w ogóle. Po czym stwierdził: „W sumie to możesz już
spierdalać, tylko nie pisz mi nic na fejsie, bo Magda się wkurwi.”
Wyobrażam sobie jak mówi to zdanie. Cały
golutki... ale z kapelusikiem na głowie. Chciałam się zaśmiać, ale nie można. W
takich chwilach śmiech nie jest wskazany. Ale kusi mnie, aby zapytać czy miał
na sobie kapelusik.
- Wiesz jakie jest moje zdanie o
Marcinie? Nie powinnaś w ogóle się z nim interesować. Ale nie będę Ci mamczyć.
Stało się i tyle. A jak Ty na to zareagowałaś w ogóle?
- Spojrzałam na niego z nienawiścią i
trzasnęłam drzwiami. Byłam w takim szoku, że nawet nie umiałam nic obraźliwego mu
powiedzieć. Wchodzę na fejsa. Sprawdzam jego profil, a u góry komunikat
"dodaj do znajomych". Jeszcze na koniec wyjebał mnie ze znajomych. JA
PIERDOLE CO ZA KUTAS! - mówiła to, prężnie gestykulując. Zawsze to robi gdy
jest mega wkurzona.
- Jeszcze z tą Magdą. W ogóle kto to
jest? Jest dla niego ktoś z kim się liczy, komu nie zrobił krzywdy? Nie wierzę
w to. Ta Magda musi być nieźle pojebana, jeśli mu we wszystko wierzy.
- Nic mi nie mów. Pewnie też jakaś tępa
dzida. I wyjebał ze znajomych?! Rozumiesz to?!
- Nie rozumiem... przecież wiesz, że ja
ich nigdy nie zrozumiem. Ani ja, ani Ty.
Przytuliłam ją do siebie i najchętniej w
tym momencie poszłabym na stacje po wszystkie kanistry z benzyną, wylała ją pod
trzypiętrową chatę Marcina i upuściła zapałkę. Tak samo jak na wszystkich
gangsterskich filmach. Wybuchłyby wszystkie Justinowskie ciuszki i zużyte
prezerwatywy! Nienawidzę go tak samo bardzo jak ona.